Uwaga! Wszystkie teksty i zdjęcia chronione są prawami autorskimi. Kopiowanie, rozpowszechnianie bez zgody autora blogu zabronione.
Koty z katowickiego schroniska www.azyl.org - Kocie Strony CICHEGO KĄTA Kšcik Pupila - Sklep dla miłośników Psów i Kotów
Kategorie: Wszystkie | Jasmina | Kotki w gościnie | Miron | Sissi | Stare dzieje | Tu i teraz
RSS
piątek, 19 czerwca 2009

Niniejszym my, koty, uroczyście protestujemy.

Protestujemy przeciwko ciągłym wyjazdom pani.

Uważamy bowiem, że jesteśmy jedynymi prawowitymi właścicielami jej kolan, które powinny być zawsze na miejscu.

Czy ona nie wie, że gdzie jej kolana, tam dom?

21:46, nougatina1 , Jasmina
Link Komentarze (4) »
wtorek, 09 czerwca 2009

Ej, no, ludzie, nie bądźcie tacy! Niech ktoś przytuli małego Grzdylka! Wiecie jaka to radość, kiedy z takiego małego brzdąca, pachnącego jeszcze trochę schroniskiem, wyrasta piękny duży kot? A wiecie jaka to radość, kiedy podczas śniadania ułoży się Wam na kolanach i zacznie mruczeć swój love song?

Grzdylek

To mówiłam ja, Jasminka - kot po przejściach, który teraz każdego dnia od nowa podejmuje trud opieki nad swoimi ludźmi.

Info o Grzdylku: www.niekochane.org

poniedziałek, 08 czerwca 2009

Kiedy znów wpakowali mnie podstępnie do transportera i przypięli pasami, przyszło mi do głowy tylko jedno zakazane słowo: "wet".

Ale okazało się, że:

a) nie śmierdzi psem ani lekarstwami,

b) nie ma tego paskudnego zimnego stołu,

c) jest za to duża i zielona łąka,

d) no i gdzieś tam w tle dom, który - jak twierdzi Sissi - budują dla nas. Szczerze mówiąc, dom mało mnie interesował. Kilka kamlotów, desek i tyle. Ale łąka... Łąka była jak marzenie...

Chociaż koniec końców z wielką ulgą wskoczyłam na ręce pani. Od tego oni przecież są. Od tulenia, noszenia na rękach i głaskania.

22:52, nougatina1 , Jasmina
Link Komentarze (3) »
sobota, 06 czerwca 2009

Właściwie to powinnyśmy się obrazić. Po królewsku i z godnością osobistą. Tego się nie robi kotu. Nie wyjeżdża się wciąż i wciąż, zostawiając dla nas dwóch tylko jedną parę kolan.

Nie wraca się do domu po nocach, tłumacząc to idiotycznie jakimś domem, który rzekomo budują dla kotów. A czy ktoś nas w ogóle pytał o zdanie? Czy my chcemy większy dom? Tu nam dobrze. Jasmina ostatnio dobitnie to wyraziła, kiedy niechcący zamiast do kuwety trafiła kilka metrów dalej, prosto na jakieś ważne papiery z tego niby domu. 

Dom jest tu. Tu, gdzie jest mój ulubiony kremowy kocyk i kolana pani. Żeby dowieść tej niezbitej prawdy (na co to przyszło, żeby taką oczywistą oczywistość, jak mawia Alik) zdecydowałam się nawet na sesję fotograficzną.

 

A w przypływie dobroci dla ludzi pozwoliłam się nawet pomiziać.

I nawet jej pomagam, kiedy nitki się poplączą. Ciekawe, czy o tym wspomni, gdy już będzie się chwaliła na prawo i lewo firanką.

22:29, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (8) »
niedziela, 10 maja 2009

 

No to wiedz, że za te zdrady i mizianki z Jasminą nie chce mi się z Tobą gadać. No chyba, że zaproponujesz kabanosa. Wtedy może zmienię zdanie.

19:26, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (8) »

Pani nasadziła wszędzie zielska i znów - jak wszystko pozostałe - cały ambaras na głowie kotów. Trzeba sprawdzić łapą temperaturę wody do podlewania i jej smak.

Trzeba własnopyszcznie usunąć mizerne listki (mizerne według naszej, kociej klasyfikacji; ludzie się nie znają).

 

Trzeba sprawdzić jaka będzie pogoda i czy muchy nie fruwają za nisko.

Czy czytając o tych wszystkich poważnych obowiązkach, dziwi Was jeszcze, że czasem trzeba odreagować?

  

18:44, nougatina1 , Jasmina
Link Komentarze (3) »
wtorek, 28 kwietnia 2009

Nauczyłam panią jednej rzeczy. Jeśli wieczorem (koniecznie po ósmej, nigdy nie wcześniej) odpowiednio ułoży sobie na nogach koc (ten ecru z wyhaftowanym kotem, żaden inny), to zaszczycam ją spaniem tuż obok jej kolan. Ona czyta jakąś książkę lub przegląda gazetę, słucha Vivaldiego i Telemanna, a ja przeciągam się w ciepłym świetle lampy, zwijam w kłębek bądź romantycznie wplątuję łapy w szydełkowy obrus.

Zdjęć rytuału nie ma, bo pani boi się wstać po aparat. Boi się nawet poruszyć, żeby nie zakłócić mi snu.

21:12, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (4) »

Nagle w rogu pokoju pojawiło się duże coś. Szeleszczące. Przezroczyste. Z mnóstwem małych kropeczek. Służy oczywiście do zabawy, co do tego nie miałam wątpliwości od początku. Ale jak? I po co te kuleczki?

Najpierw zakopywałam tam piłeczki i myszki, a potem wpadałam jak kot z jasnego nieba w sam środek szeleszczącego morza i polowałam. Dopiero potem odkryłam fantastyczną rzecz: kuleczki strzelają! Kiedy odpowiednio nacisnę łapką, strzelają, a potem robią się takie oklapłe. Sissi na szczęście mruknęła, że jej to nie bawi i mam całe morze kuleczek dla siebie :)

Czasem pojawia się też inna kuleczka. Zupełnie plaskata i czerwona. I szybko biega. Tak szybko, że jeszcze nigdy nie udało mi się jej złapać. Zaczęłam ostatnio podejrzewać, że ma coś wspólnego z patykiem, który pan trzyma tak dziwnie w ręku. Ale pewności nie mam, więc poluję dalej. Na wszelki wypadek.

21:01, nougatina1 , Jasmina
Link Komentarze (8) »
wtorek, 07 kwietnia 2009

Żeby nie było, że tylko Jasmina jest piękna, zgodziłam się wyjątkowo na małą sesję. Bo tak w ogóle, to Jasmina, proszę państwa, podpatrzyła to eleganckie odgięcie łapki u mnie.

A dla wielbicieli słodkiej Jasminy mały prezent. Żeby nie było, że jestem zazdrosna.

22:18, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (4) »
niedziela, 29 marca 2009

Pani ostatnio nadrabia zaległości w lekturze. Dla mnie oznacza to miękki koc rozłożony na jej nogach, na którym mam wyjątkowo ciekawe sny.

Czasem pomagam jej zrozumieć trudniejsze fragmenty. Ot taki passus na przykład: "(...) nie ma żadnego siebie, idea ja to błąd subiektywizmu. Jednostka jest nieustannie konstruowana, dekonstruowana i rekonstruowana przez strumień semiozy, do którego wpada podczas akwizycji języka".

Wyjaśnienia prof. Sissi: 

My koty, jak wiadomo, składamy się z ciepła, miękkości, chimeryczności i elektryczności. Jesteśmy nieustannie konstruowane i rekonstruowane przez głaski, mizianki, musy z tuńczyka i kabanosy. Dekonstruujemy się podczas snu, acz nie zawsze. Nie mogę zgodzić się tylko z tym, że semioza jest właściwa tylko i wyłącznie ludziom. Jeśli dwunogi nie potrafią zauważyć różnicy semantycznej między "miiiaa" a "miaa", to ich problem. Koty - jak powszechnie wiadomo - odkryły semiozę już w starożytnym Egipcie i jedynie w efekcie bardzo dużego wysiłku oraz zaangażowana z naszej strony, udało się nam nauczyć jej zasad ludzi. A oto dowód:

  

Źródło: http://www.xyz.pl

16:24, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (4) »