Uwaga! Wszystkie teksty i zdjęcia chronione są prawami autorskimi. Kopiowanie, rozpowszechnianie bez zgody autora blogu zabronione.
Koty z katowickiego schroniska www.azyl.org - Kocie Strony CICHEGO KĄTA Kšcik Pupila - Sklep dla miłośników Psów i Kotów

Sissi

piątek, 23 grudnia 2011

Nie mamy zaufania do tego zielonego. Personel nie pozwala się z nim spoufalić i od czasu do czasu pryska na niego wodą. Oj, przeskrobał coś, przeskrobał coś paskudnego, skoro taką wyrafinowaną torturą jest teraz traktowany. Jasmina - młode to i głupie - w agenta się bawiła. Ja przechodzę jak gdyby nigdy nic, nie przyglądam się, nie rozglądam i tylko czasem znienacka dam z łapy po badylach. Na wszelki wypadek.

Dziś nieoczekiwanie pojawiły się posiłki. To znaczy nieoczekiwane było miejsce, w jakim się pojawiły, bo to, że regularnie nas odwiedzają, to już norma. Personel krzątał się w kuchni i nagle na zewnętrznym parapecie zmaterializował się Mrucuś i głośnym otwieraniem pyszczka zasugerował chęć wejścia. Po czym zapoznał się z zielonym. Nie żeby jakieś tam emocje okazał. Spokojnie, metodycznie, z pełnym profesjonalizmem i klasą wykonał pokazowe wręcz obwąchanie. Ze wszystkich stron. W pełnym skupieniu. Pomyśleć, że jeszcze niedawno jeżył grzbiet w podskokach, by wydawać się większym, a teraz wykazał się taką klasą. Chapeau bas!

 

 

21:16, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 listopada 2011

Hmm, jak to mówią, prawdziwe myszki tylko w realu... Ale z kociego obowiązku, którego istotą jest realizacja tegoż w chwilach dowolnych, najnowsze wieści z kociego zaułka.

Otóż mamy przyjaciela. No, może to zbyt wielkie słowo. Mnie nie wadzi, ale Jasmina warczy na niego, jak - bez obrazy - pies. W każdym razie u sąsiadów zza miedzy zamieszkał kot. Kocur. Czarny z białymi łatkami niczym antyteza Jasminy (może dlatego tak go nie lubi?). Kocur przez swoich ludzi nazywany jest Mrucuś. Ale lubi też naszych ludzi, nasz dom i nasz ogród. Oczywiście, lubi przede wszystkim nas, ale mnie jakby bardziej.

Ogród odwiedza regularnie i bez skrępowania. Do domu zachodzi przy każdej nadarzającej się okazji. Dziś okazja się nadarzyła. 

Mrucuś wygląda tak:

Przyłapany na zwiedzaniu prywatnych apartamentów nie okazuje najmniejszego zażenowania.

   

Kiedy był młodym, naiwnym kocikiem (czyli mniej więcej w lipcu - sierpniu), bał się Jasminy. Stroszył przed nią ogon, jeżył grzbiet, a ponieważ wciąż był od niej mniejszy - podskakiwał na chudych łapach, żeby dodać sobie wzrostu i odwagi. Teraz patrzy na nią z lekką wyższością dobrze zbudowanego kocura, ale zachowuje należyty szacunek. Z pewną dumą dodam, że Jasmina nauczyła się ode mnie syczeć. Nie robi tego idealnie, ale wystarczająco dobrze, by utrzymać natręta we właściwej odległości.

Ja okazuję Mrucusiowi nieco więcej tolerancji.

Oczywiście, dopóki mi się czymś nie narazi. Zwłaszcza, kiedy nie potrafi utrzymać łap przy sobie.

21:53, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (7) »
wtorek, 02 sierpnia 2011

Jesteśmy bardzo zajęte prawdziwym życiem. Gospodarstwo trzeba obejść, myszy upolować (to Jasmina, ja się nie zniżam), trawę przystrzyc... No i najważniejsze - kwiatów pilnować. Bo z nimi to nigdy nic nie wiadomo. Siedzi sobie w ziemi grzecznie, zielony taki, niedoświadczony i nagle jak nie zakwitnie!

 

22:22, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 18 października 2010

Co tu dużo kryć - podobamy się miejscowym chłopakom. Jeden nawet zostawił nam pod drzwiami upolowaną mysz w prezencie. Bo my same to myszy nie łowimy, o nie. Po co łapki męczyć, skoro można oczami poprzewracać, wąsiki nastroszyć i chłopaki w te pędy za nas polowanie uskuteczniają.

Jasminka ma swojego stałego adoratora - Rudego z sąsiedztwa. Rudy trochę niewychowany jest. Skoro zdecydował się złożyć nam wizytę, to mógł wcześniej dokonać toalety.

Ale Jasminie chyba się spodobał, bo pobiegła za nim na sąsiedzką miedzę. Trochę się nasyczeli, więc może jednak jej się nie spodobał. W każdym razie Rudy przychodzi do nas nadal.

20:33, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (3) »
niedziela, 26 września 2010

Największą zaletą z posiadania domu jest fakt, że można spędzać czas poza domem.

Weźmy taką łąkę na przykład. Naturalna, nie plewiona, nie pryskana trawa. Trawka właściwie. Zioła intrygujące...

!$%%&(!(%^!!! 

Alternatywny oniryzm sentymentalny dywaguje na wskroś pola interferencji plenipotentnych interwałów bipolaryzmu...

 

A te tańczące w powietrzu myszy co tu robią i dlaczego przerywają mi filozoficzne rozważania?!

 

17:53, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (4) »
niedziela, 12 września 2010

Jak chcemy, to potrafimy obok siebie usiąść. Ze schowanymi pazurami.

Problem w tym, że w 9 na 10 przypadków nie chcemy. Albo chcemy, ale tak, żeby nie chcieć. Skomplikowane to trochę. Koty z pewnością rozumieją, a ludzie nie muszą.

22:15, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (4) »
wtorek, 17 sierpnia 2010

Wreszcie ich olśniło i zrobili zakupy. Kolor gustowny, rozmiary słuszne, materiał przyjemnie ugina się pod łapą. Z wyżej wymienionych powodów łaskawie wybaczamy opóźnienia w realizacji zadania. Ale jeśli myślą, że to wystarczy, by powstrzymać nas przed drapaniem krzeseł, to są naiwni.

Co do tego ostatniego, jesteśmy wyjątkowo zgodne.

19:49, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (15) »
niedziela, 02 maja 2010

Jako istota mięsożerna uważam, że ten cały wegetarianizm to tylko lans. Niemniej jednak z naukowego obowiązku postanowiłam sprawdzić, co takiego kryje się w zielonej sałacie.

  

Badania organoleptyczne potwierdziły częściową przydatność do spożycia. Gdyby tak jeszcze zredukować udział zieleniny na korzyść piersi kurczaka w sosie prowansalskim...

W tym momencie do badań włączyła się moja asystentka.

- Tych najlepszych części trzeba szukać w środku. Sam delikates...

Istotnie. Coś w tym jest. Nazwijmy to kulinarną prawdą subiektywną. Rzecz jednak wymaga dalszych, szeroko zakrojonych badań.

 

20:38, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (12) »
sobota, 20 marca 2010

Kot się przyzwoicie w kartonik spakuje, bez zbędnego ociągania i wydawania sygnałów paszczęką...

...sprawdzając jeszcze na wszelki wypadek jakość zabezpieczeń bocznych

A ludzie wybierają się niczym te sójki za morze. Długo jeszcze?!

 

20:50, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 08 lutego 2010

Państwo wciąż poza domem siedzą. Mówią, że do drugiego domu jadą czy jakoś tak. Wywożą jakieś miski i takie krótkie patyki z bardzo szorstkim włosiem. Potem wracają i sierść śmierdzi obrzydliwie, a poza tym jest jakaś biała i posklejana.

Bez względu na to, co tam robią (mówią, że malują ściany, ale kto ich tam wie), nieobecność oznacza jedno: blog się nie prowadzi. A skoro sekretariat się opuszcza, to trzeba sobie samemu radzić i jakieś tajne języki modelowania poznać.

Kto by przypuszczał, że lektura okaże się tak nudna...

20:24, nougatina1 , Sissi
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4